| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Felietony
Świat nie jest tak kolorowy jak wyświetlacze w naszych komórkach. Ktoś zawsze potrzebuje naszej pomocy. Czy możemy jakoś pomóc? Możemy! Jak? Na przykład oddając krew, której tak brakuje w polskich szpitalach.
Autor: janeczekg(o)poczta.onet.pl dnia: 13.10.2007 [12:15]
Idę ulicą. Rzuca mi się w oczy czerwony autobus. Idę dalej. Widzę ulotkę "Oddaj krew – uratuj życie". Niestety, spieszę się. Zerkam tylko na godziny pobrań. Do piętnastej. Idę na zajęcia. Kończę o czternastej. Biegnę co sił. Wchodzę do autobusu. Pytam czy można? Niestety, słyszę, jutro. Trudno, przyjdę jutro. Jutro. Kurczę, nie zdążę na zajęcia. Głupio wejść w środku wykładu. Idę przed główny. Jest autobus. Wypełniam formularz. Kolejka. Rejestracja. Pół litra wody. Badanie wstępne. Lekarz. Leżę już. Kuj. Ciemnoczerwona ciecz wypływa z moich żył. Co czuję? Sam nie wiem. Siedem minut. Igła usuwana z mego ciała. Leżę chwilkę. Tobołek i do widzenia. Co czuję? Satysfakcję. Nie stoję bezczynnie, narzekając na świat. Ten zły, tamten niedobry. A ja? Jaki jestem ja? Muszę coś zrobić. Muszę być człowiekiem. Tobołek. Co w nim? Sok pomarańczowy w kartoniku. Wypiłem. Sześć czekolad. Oddałem – nie lubię. Baton – oddałem. Czy potrzebowałem tobołka? Nie. Czy zostawiłbym go? Nie – chciałem się nim podzielić ze znajomymi. Dlaczego? Nie wiem, ale wstydzę się tego. Mam powody się wstydzić? Czy pomogłem innym? Czy pomogłem sobie? Tak. Czuję się ważniejszy, lepszy, mam szacunek do siebie. Czy powinienem? Tak. Bezinteresowność nie istnieje. Wszystko co robię, robię dla siebie. Po co oddałem krew? Aby móc powiedzieć: "Ja coś robię. Staram się". Aby przez najbliższy tydzień żyć w euforii spełnienia dobrego uczynku. Dziewczyna w kolejce do autobusu przede mną. Niespokojna. Zdenerwowana. Boi się. Igieł? Krwi? Nie. Boi się, że nie zakwalifikuje się do oddania krwi. "Już tym razem muszę oddać krew. Ja bardzo chcę wreszcie to zrobić". Wstępne badanie. Lekarz. Leżanka. Igła. Radość. Szczęście. Uśmiech jak u dziecka otwierającego urodzinowy prezent. Spełniona utopia. "(...)Ja bardzo chcę pomóc". Komu? Innym? Tak. Sobie? Tak. Dziewczyna w kolejce do autobusu za mną. Chodzi w tę i z powrotem. Strach w oczach. Próbuje rozładować napięcie przez rozmowę ze znajomymi. Boi się igieł. Mówi to otwarcie, nie kryje lęku. Rejestracja. Jakieś problemy. Lekarz. Nie. Nie odda krwi. Co czuje? Ulgę. Nie będzie igieł i bólu. Co czuje? Smutek. Nie pomoże innym. Próbowała! Zrób coś! Nie stój z boku. Pomóż innym. Pomóż sobie! Ty na tym najwięcej zyskasz! Musisz czekać na apele służby zdrowia? Czy ktoś musi umrzeć, byś się zdecydował? Nie stój! Działaj. Jedno małe kuj w zestawie z satysfakcją. Skorzystaj! komentarze (1)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|