| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano:
3 Oceń artykuł
Królowa Anglii Katarzyna Aragońska rodzi martwego noworodka. Jej mąż, Henryk VIII wciąż jest bez potomka płci męskiej. O tragedii królewskiej pary dowiadują się seniorzy rodu Boleyn i postanawiają ja wykorzystać. Sir Thomas Boleyn wiedząc o tym, że monarcha prawdopodobnie szuka pocieszenia w ramionach kochanki, chce podsunąć mu swoją córkę. Nawet jej nieformalny związek z królem mógłby się przyczynić do wzrostu pozycji, a zarazem majątku rodu Boleyn. Niestety sytuacja się komplikuje doprowadzając ostatecznie do rodzinnej tragedii. Jeżeli uznamy, że wartka akcja to nie duża ilość trupów na minutę, to trzeba przyznać, iż akcja „Kochanic króla” jest wartka. Wszystko rozgrywa się dość szybko, film cechuje skrótowość, tzn. o pewnych wydarzeniach się tylko wspomina, nie ma zbędnych, niezwiązanych z fabułą dialogów, pobocznych wątków. Scenografia, jak i kostiumy zostały znakomicie przygotowane, zgodnie z realiami historycznymi, lecz wyraźnie brakuje scen ich eksponujących. Dzieło Justin Chadwick nie należy do filmów kostiumowych. Plakat promujący „Kochanice króla” mógłby sugerować, że jest to też trochę film erotyczny, ale okazuje się, iż autorzy nie poszli w ogóle w tym kierunku. Skoncentrowali się przede wszystkim na dramatycznej fabule oraz na problemie niezdrowych stosunków społecznych w Anglii w epoce renesansu. Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że wówczas małżeństwa częściej wiązały się z polityką i interesami, a nie miłością. Trudno jednak uwierzyć, że sakrament małżeństwa może być aż tak nieuczciwie wykorzystywany. Nieposzanowanie miłości kobiety i mężczyzny z jednej strony jest motywowane przez pragnienie wzrostu pozycji społecznej oraz zdobycia majątku, z drugiej zaś przez wybujały erotyzm oraz obsesję na punkcie utrzymaniu władzy. Zarówno chłodne kalkulacje seniorów rodu Boleyn jak i szaleńcze namiętności monarchy budzą wstręt, a wręcz przerażają. Wbrew pozorom, nie tylko tytułowe kochanice są traktowane instrumentalnie, także ich brat, a nawet sam król. Niemal każdy manipuluje i (lub) jest manipulowany. Może nie wszyscy bohaterowie są źli do cna, ale zawiłe okoliczności sprawiają, że muszą postępować wbrew własnym zasadom moralnym i wybierać między większym lub mniejszym złem. Wśród aktorów najlepiej wypadła zdecydowanie Natalie Portman. Gra ona w zasadzie dwie role: pewnej siebie, zaradnej, przebiegłej damy oraz bezsilnej, zrozpaczonej nałożnicy króla. Obie kreacje są naprawdę przekonujące. Kobiety na pewno przyciągnie Eric Bana w roli Henryka VIII, może podły i okrutny tyran, ale także przystojny i męski kochanek. Czytelnikom nie muszę chyba przypominać o uroczych siostrach Boleyn. Wracając jednak do recenzji filmu, trzeba pochwalić muzykę. Bywa ładna i subtelna, ale też dramatyczna, ponura. „Kochanice króla” jest dobrym dramatem historycznym. Można mieć zastrzeżenia do skrótowości fabuły bądź powtarzania „oklepanej” historii, ale mimo to warto obejrzeć ten film. Polecam. komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|